Zaczyna się od szklanej rurki. Rozgrzewamy ją, aż zmięknie, a potem wydmuchujemy - część kształtów powstaje w formach, te najbardziej złożone z wolnej ręki. Jedna sztuka po drugiej, w jednej pracowni. To, co powstaje, srebrzymy od środka, lakierujemy i odstawiamy do wyschnięcia, zanim ktokolwiek sięgnie po pędzel.
Malowanie jest odręczne. Pędzel za pędzlem, warstwa po warstwie, każdy kolor musi wyschnąć, zanim położymy następny. Bez kalkomanii, bez nadruków, bez szablonów zastępujących pewną rękę.
Nie ma dwóch identycznych. Linia biegnie odrobinę inaczej, refleks inaczej łapie światło. Drobiazgi, ale to one odróżniają przedmiot, który wyszedł z maszyny, od takiego, który wyszedł spod ręki.